Wyciągnij rękę przed siebie. Widzisz, to jest wielkość naszego obrazu. Gdy ten w trakcie pracy leży pomiędzy nami, byś mógł go kontrolować. Musisz sięgnąć do jego przeciwnego końca. Twoje ramię wyznacza wielkość naszego obrazu. To sztuka na naszą miarę. Spotkanie w abstrakcji, jaka otwiera się wewnątrz aktu twórczego. Tam Ciebie właśnie zapraszam.
W tym miejscu następuje ta najważniejsza zmiana w rozumieniu sztuki. Musisz podjąć decyzję, czy wchodzisz do Gry?
Często boimy się stracić kontrolę, boimy się tej intymnej relacji, ale Gra właśnie tego uczy. Jak tracić kontrolę w sposób kontrolowany. Gdy ja wykonuje swój ruch, zwykły mazaj, kontroluję sytuację, gdy przekazuje ci pędzel, tracę kontrolę. Ty ją kontrolujesz. I tak, dopóty nie poczujemy - skończone. Oto jest obraz naszych relacji.
Wydawałoby się, że to sztuka bycia z drugim, ale to nie całkiem prawda. Zdradzę pewien sekret, jaki odkryłem po 30 latach. Tak naprawdę, Gra w abstrakcję jest odkryciem w sobie drugiego brzegu. Tej przestrzeni, która nie do końca jest moja.
Obraz Gry zmienia się, wraz z tym, jak się zagłębiamy w proces. Następuje to w cyklach co cztery. Dotychczas zdarzało się z moimi partnerami, których ja wybrałem.
Teraz stawiam wyzwanie.
Komercyjna czwórka — czy system to potwierdzi? Stawiam na to, że tak. To też zależy od ciebie. Twojej osobowości, predyspozycji. Być może jesteś kolekcjonerem, a gdyby tak naprawdę w sztuce uczestniczyć?
Jako przykład prezentuje cztery Gry. Słowo czwórka jest tu kluczowe, bo kompozycja Gry zmienia się w czwartym spotkaniu. Proszę spojrzeć, czwarta Gra jest bardziej dynamiczna, otwarta. Prezentowana tu czwórka to rok 2012 - 2014, moje zdolności prowadzenia Gry są już dobrze rozwinięta, dlatego obrazy nie różnią się znacząco. Czwórka, jaką prezentowałem na stronie „Twój obraz” oraz na nagłówku tej strony to pierwsze cztery Gry w jej historii. Tu różnica jest widoczna „gołym okiem". O to właśnie toczy się Gra o ten głęboki naturalny proces, w którym dokonuje się zmiana systemu. Jego wewnętrznej struktury.
Willigis Jäger w książce „Fala jest morzem” pisze: „Rzeczywistość jest zawsze TU. Jest tylko ten bezczasowy taniec, który wykonuje życie w ewolucji. Sens tańca tkwi w samym tańcu”. Słowa jakby wyjęte z Gry w abstrakcję, bo ona tańczy teraźniejszością i odkrywa jej ukryty dotychczas rys. Obraz zienia się w cyklach co cztery.
Zapraszam Cię do tego tańca, którego nie jestem w stanie ściśle określić; bo każdy jest inny i każda Gra jest inna. Masz tutaj absolutną swobodę działania, czyniącą cię indywidualnością. Doświadczysz Gry na pełnych prawach i to w pełnej jej podstawowej fali. Jakie będą to obrazy? Nie wiemy, bo to zależy od naszych relacji.
Sama Gra jest doświadczeniem niezwykłym, zgodnie przyznają to wszyscy moi partnerzy. Doświadczenie serii jest jeszcze bardziej niezwykłe, bo nie jest to już pojedynczy wgląd, ale pewnego rodzaju zrozumienie. Ma swoje emocjonalne i duchowe cykle. By je przybliżyć, bo prawdopodobnie przez takie, czy podobne emocje przejdziemy, opisze je. Pokazuje obrazy jako ilustracje w rozwijającym się procesie, to czyni opis bardziej realnym. Oczywiście nasze przyszłe obrazy będą zupełnie inne. Będą nasze.
Pierwsza Gra
Jest jak taniec, w którym odkrywamy sens samego tańca. Doświadczamy sztuki bezsłownego dialogu, po Grze rozmowy o niej, jej znaczeniu, estetyce. To pierwsza Gra, wejście w nią to odkrywanie samego siebie. Gdy doświadczamy mistycyzmu, to znaczy, że nawiązaliśmy relacje z absolutem — jakkolwiek go rozumiemy. Gdy doświadczymy miłości, znaczy, że mamy relacje z ukochaną osobą. Gdy doświadczamy Gry w abstrakcję, doświadczymy coś uniwersalnego, w czym się zawieramy. Doświadczenie kosmicznej prawdy. Możemy tam wejść raz i kolejny raz. To tylko kilka godzin wspólnego malowania, a jednak jesteśmy w głębokiej relacji. Doświadczyliśmy jej. Jest Nasza. Odkryliśmy tę przestrzeń, głębszą niż kultura, gdzie ja i nie ja się spotykają.
Najczęstszą kompozycją na tym poziomie jest krata. Przekraczamy JA, Gra się toczy, ale obraz jest jeszcze statyczny. To jakby spotkanie zapoznawcze, w którym uczymy się doświadczać.
Druga Gra
W drugiej Grze jest już inaczej, już nie ma niepewności, kolor nas woła, a my ulegamy. Rozumiemy proces. Dajemy się swobodniej ponieść intuicji. Utrata kontroli już jest nieco pod kontrolą. To jak jazda kabrioletem.
Tu już nie jest tak prosto, kompozycje są nie tak jednoznaczne. Obrazy tego typu już pokazują więź. A to kompozycja typu Ogród, wskazująca jakąś wspólną przestrzeń, a to Mapa Miasta, widać tu pewną dowolność, wynikającą z relacji partnerów. Jednak kompozycja jest nadal statyczna.
Trzecia Gra
![]()
Trzecia jest już „profesjonalna”. Przecież jesteśmy już wszystkiego świadomi, ale to przychodzi dopiero w czwartej Grze, wtedy stajemy się obecni w samoorganizacji. Trzecia ma w sobie odrobinę zawodu. To ważne doświadczenie, bo pokazuje nam nasze ograniczenia i wskazuje potrzebę pokory.
Tu jest jeszcze dziwniej. Zdarzały się kompozycje spłaszczone do jednowymiarowego obrazu, zdarzały się kompozycje piękne, ale spokojne. Tak jak pisałem, w tej grze odczuwamy nieco zawodu, nieco blokady i obraz to pokazuje, kompozycja jest spokojniejsza, jakby bardziej niepewna. Jakbyśmy myśleli, że już wiemy wszystko i nie ma powodu niczego doświadczać.
Czwarta Gra
Jest i już! Kolor nas woła, a my już się nie opieramy. Utracić kontrolę w sposób kontrolowany, staje się zrozumiałe. I ten rytm... Dotychczas go nie zauważyliśmy, a teraz w tak oczywisty sposób nadaje sens.
Jestem istotą, podmiotem, to ja decyduję, jak postępować, bo zewnętrzne punkty odniesienia tu nie działają, a ja wiem, co robić. Z drugiej strony, na każdy mój gest odpowiada partner i to też pokazuje, co mam robić. Być w zdrowej relacji.
Jeżeli dobrze przejdziemy pełny cykl czwórki, obrazowanie się zmienia. Już nie jest zwykłym obrazem, w emergentnej kompozycji. Staje się pełnym obrazem wzajemnych relacji. Proszę spojrzeć na czwartą Grę z prezentowanej na wstępie serii, po trzeciej przecież spokojnieszej, wybucha czwarta. Nieprawdopodobna kompozycja „Równoległych Słońc”. Teraz rozumiem to tak, że silna osobowość mojej partnerki nie umiała ułożyć naszych wzajemnych relacji. Znaleźliśmy rozwiązanie w naszej czwartej Grze, czyli dwa równoważne ośrodki działające na równych prawach.
U partnerów obserwuję uczucie oczywistości i wzmocnienia obecności w życiu. Jednak to przychodzi po jakimś czasie, bo Gra działa dalej. Ponieważ możesz mieć swój obraz u siebie, przyglądać się mu, analizować, przypominać. Możesz już nie tylko na nie spojrzeć. Siedzisz przed swoim i jednocześnie nie swoim obrazem i patrzysz. Uwierz, to niezwykłe doświadczenie.
Możesz także rozegrać pojedynczą Grę >>>



